Wyobraź sobie Ziemię 33 miliony lat temu, w oligocenie[1]. Gdy trawy zaczynały rozprzestrzeniać się na lądzie i tworzyć pierwsze stepy, gdy dęby i klony rozrastały się na olbrzymich połaciach Eurazji, gdy po powierzchni planety przechadzał się największy ze ssaków, wysoki na prawie 5 metrów – bezrogi nosorożec Paraceratherium. Pierwsze człekokształtne pojawią się dopiero jakieś 26 milionów[2] lat później, od wzniesienia pierwszych miast i powstania cywilizacji oddzielała nas wieczność. W takich warunkach powietrze i woda były krystalicznie czyste; gleba – nieskazitelna i żyzna; ekosystemy rozkwitały. W takich warunkach rodziła się materia, z której pochodzi Alcalina.
Natura wie lepiej, my wiemy gdzie szukać
To, co najcenniejsze dla naszego zdrowia, pochodzi z natury. Z głębi gleby, z bogatej materii organicznej, z procesów, które zachodzą od milionów lat. Jednak problem leży u podstaw – w czystości i żyzności dzisiejszej gleby.
Jeśli ziemia jest wyjałowiona i zawiera znikomą ilość mikroelementów, rośliny nie rozwijają się prawidłowo i nie przyswajają tego, co wartościowe. Co za tym idzie, ludzie oraz zwierzęta, nie dostarczają swoim organizmom tego, co najlepsze. Nie wspominając już o metalach ciężkich i toksynach, które – wraz z rozwojem naszej cywilizacji – zaczęły szerokim strumieniem przedostawać się do gleby, a my przyswajamy je wraz z pokarmem.
Paradoksalnie możemy więc dbać o siebie, właściwie się odżywiać, unikać nadmiaru czerwonego mięsa i przetworzonej żywności, ale z roku na rok dostarczamy organizmowi coraz mniej substancji odżywczych.
Czy jest na to jakieś rozwiązanie? Czy można zwiększyć przyswajanie mikroelementów i wartościowych substancji z pożywienia, a jednocześnie wyeliminować toksyny, które przyswajamy z pokarmem?
Tak, trzeba tylko przenieść się w przeszłość.
The past is never dead. It’s not even past.
– William Faulkner, „Requiem dla zakonnicy”
Jeśli szukasz wyjątkowo głęboko i wiesz gdzie, możesz dostać się do pokładów organicznych, które powstawały miliony lat temu i zawierają składniki, o jakie trudno w młodszych warstwach gleby, zdegenerowanych przez człowieka.
Tak jest z nieskażoną wodą oligoceńską, którą czerpie się z głębokości ponad 200 metrów, tak jest z Alcaliną, którą wytwarzamy ze 100-procentowej, naturalnej esencji kwasów organicznych, pozyskanych z bogatej w składniki odżywcze próchnicy (humusu).
Złoża naszego dostawcy, firmy Mineral Logic, pochodzą z nieskażonych przemysłem, dziewiczych terenów USA. Powstały między 23 a 33,9 miliona lat temu (stąd podróż do oligocenu na początku naszego artykułu). Ogromne prehistoryczne rośliny swobodnie rosły wówczas na szerokich przestrzeniach Ziemi, a ich korzenie wrastały głęboko w grunt, pobierając esencjonalne składniki odżywcze. Dzięki niezakłóconym, trwającym miliony lat cyklom życia, rośliny obumierały i rodziły się na nowo, ciągle użyźniając grunt, na którym wykiełkowało pierwsze z ziaren.
Unikalność tych złóż nie polega wyłącznie na ich czystości i prehistorycznym pochodzeniu, ich wartość to przede wszystkim niepowtarzalny skład. Powstały bowiem z dwóch warstw osadów – słodkowodnych i oceanicznych.
Górną część stanowi warstwa składająca się z materii organicznej pochodzenia lądowego, natomiast dolna powstała w wyniku kilkukrotnego zalewania lądu przez ocean w ciągu 33,9 miliona lat. Te cykle spowodowały, że skład tego złoża jest zróżnicowany i unikalny w skali światowej – łączy składniki organiczne pochodzenia słodkowodnego i słonowodnego, zapewniając różnorodność cząsteczek kwasów organicznych.

Przejdźmy do esencji…
grunt to detoksykacja, właściwe odżywienie i regeneracja
Skoro już wiesz, skąd czerpiemy surowiec, z którego powstaje Alcalina, to wyjaśnijmy, jakie możliwości otwiera suplementacja kwasami humusowymi i co zapewnia organizmowi.
Kwasy organiczne to szeroka rodzina substancji powstałych z rozpadu materii organicznej. W ich skład wchodzą także kwasy humusowe i to właśnie one – kwas huminowy i fulwowy – stanowią esencję Alcaliny. Znajdziesz je także w węglu brunatnym czy leonardycie – sfermentowanym torfie.
Szczególne znaczenie ma obecność kwasu fulwowego, nazywanego cudowną cząsteczką natury. Dlaczego? Bo bez niego, tak jak bez wody i powietrza, nie byłoby życia na Ziemi. Kwas fulwowy został stworzony przez naturę, by przyciągać pierwiastki i transportować je do komórek roślin. Przenosząc składniki odżywcze, bierze on udział w procesie tworzenia materii.
Tym, co wyróżnia cząsteczkę kwasu fulwowego, jest złożona budowa molekularna. Nawet jeśli dysponowalibyśmy najbardziej zaawansowanym sprzętem, nie jesteśmy w stanie jej odtworzyć w żadnym laboratorium. To substancja, którą można pozyskać wyłącznie z natury.
Kwas fulwowy ma także zdolność przyciągania pierwiastków, które nam nie służą, takich jak kadm czy ołów, więc musi być pozyskiwany z wyjątkowo czystych miejsc. Takich jak nasza kopalnia, która znajduje się w dziewiczym, wolnym od zanieczyszczeń zakątku Stanów Zjednoczonych.
Wydobywany tam kwas fulwowy charakteryzuje się złożoną budową molekularną i jest przez to bogaty w substancje odżywcze. Ma ich zdecydowanie więcej niż surowce pozyskiwane z węgla czy leonardytu. Cały kompleks Alcaliny to 56 minerałów i 16 aminokwasów, których nie znajdziesz w innych źródłach materiału fulwowego. (Więcej na ten temat przeczytasz w Strefie Wiedzy).
po pierwsze: Detoksykacja
W jaki sposób Alcalina wspiera procesy detoksykacyjne? Zanim do tego dojdziemy, musimy zdefiniować kluczowe pojęcia: chelatacja i chelator. Oba terminy pochodzą z greki i wywodzą się ze słowa „szczypce”. I nie jest to znaczenie przypadkowe. Detoksykacja porównywana jest do operacji wykonywanej właśnie… szczypcami, choć ich rolę przejmują cząsteczki chemiczne.
Chelator to substancja, która „chwyta” i „trzyma” jony metali (np. żelazo, wapń, ołów), natomiast chelatacja to proces, w którym chelator „oplata” jon metalu swoimi „ramionami” (wiązaniami chemicznymi) i tworzy z nim stabilny związek. Taka struktura jest trwała i rozpuszczalna w wodzie, co może umożliwiać usunięcie metalu z organizmu.
A wiesz co jest jednym z najsilniejszych chelatorów w przyrodzie? Bingo! Kwas fulwowy.
Ten sam, który transportuje substancje odżywcze do komórek. Dzięki swojej unikalnej strukturze molekularnej, „łapie” on cząsteczki szkodliwych substancji – jak glifosat czy tlenek grafenu i usuwa je z organizmu. (Więcej o detoksykacji możesz przeczytać w tym artykule).
Po drugie: Odżywienie
Kwas fulwowy i humusowy uważane są za naturalny katalizator wchłaniania składników odżywczych. Gdy dostarczasz organizmowi wartościowego pożywienia, Alcalina usprawnia jego transport i metabolizm, tym samym więcej witamin, minerałów, węglowodanów i białek, dociera tam, gdzie powinny – bezpośrednio do Twoich komórek. Dzieje się tak, ponieważ wspomniane kwasy są jedną z nielicznych substancji organicznych, które potrafią przeniknąć barierę komórkową. Innymi słowy Alcalina działa jak kurier, który dostarcza to, co wartościowe i zabiera to, co szkodliwe. I to nie pod drzwi, ale wprost do „przedpokoju”.
Po trzecie: Regeneracja
Cząsteczki kwasu fulwowego mają wysoką zawartość tlenu, a ponieważ przenikają barierę komórki, to skutecznie dotleniają mitochondria. Dlaczego to takie ważne? Mitochondria komórkowe produkują ATP (adenozynotrójfosforan) – uniwersalną „walutę energetyczną” komórki, którą „płaci” ona za wszystkie procesy życiowe. Jakie na przykład? Chociażby za skurcze mięśni, regenerację, trawienie czy oddychanie. Zatem im więcej zdrowych i dotlenionych mitochondriów, tym więcej energii i sił witalnych w organizmie.
Alcalina ma także wysokie pH >11, co wpływa na równowagę kwasowo-zasadową, chroniąc organizm przed nadmierną liczbą wolnych rodników, czyli stresem oksydacyjnym.
Gdy ziemia była sojusznikiem, nie surowcem
W dzisiejszym zabieganym i syntetycznym świecie zdajemy się zapominać o tym, jak wiele do zaoferowania ma ziemia. W czasach społeczeństw zbieracko-łowieckich, gdy człowiek poruszał się po niej swobodnie, a każdego dnia pokonywaliśmy średnio 10 kilometrów w poszukiwaniu pożywienia[3], gleba, żywioły i naturalne procesy dziejące się na naszej planecie, stanowiły obiekt kultu. To w ich stronę zwracaliśmy się z naszymi problemami, to im oddawaliśmy hołd, to z nich czerpaliśmy wiedzę i doświadczenie. Człowiek był naturalną częścią ekosystemu – uzupełniał go i szanował, zdając sobie sprawę z własnej kruchości i powiązań z przyrodą.
Wraz z rozwinięciem gospodarki agrarnej, role się odwróciły. Już nie my służyliśmy Ziemi, to ziemia miała służyć nam. Człowiek stał się władcą akrów i zasobów, zastanawiającym się jak produkować i magazynować więcej. Ludzkość podzieliła się na grupy – jedni ziemię posiadali, inni wyłącznie uprawiali.
By wreszcie w czasach industrialnych zacząć Ziemię drenować, okaleczać i wysysać z niej wszystko, co wartościowe. Odwróciliśmy się do Ziemi plecami. Tymczasem ziemia ma tak wiele do zaoferowania. Parafrazując Roberta Macfarlane’a:
Ziemia od tysięcy lat chroni to, co cenne, dostarcza to, co wartościowe, ukrywa to, co szkodliwe.
Chroni wspomnienia, dostarcza minerałów, ukrywa odpady.
Pod ziemią umieszczaliśmy zawsze to, czego się obawiamy, ale także to, co kochamy i chcielibyśmy ocalić.
W Czarnym z Natury, jesteśmy przekonani, że wszystko co najlepsze, pochodzi z głębin. Alcalina to pomost między światem sprzed 33 milionów lat, a tym w którym żyjemy dziś. To sposób na to, by przywrócić organizmowi to, co zabrał mu postęp. To nie jest ucieczka w przeszłość, to spojrzenie w przyszłość – powrót do Twojej prawdziwej natury.
